Może by tak petycja?
Gdy chcemy coś zmienić na świecie często zaczynamy ‘od końca’. Z tego też powodu wiele naszych przedsięwzięć kończy się niepowodzeniem. Myślimy o całym świecie zamiast skupić się na kraju. Zdarza się też, że myślimy o całym kraju w sytuacji, gdy naszej pomocy potrzebuje tylko gmina. Znajdźmy odpowiedni obszar potrzebujący zmian, a potem wybierzmy sposób odpowiedni by zaradzić danemu problemowi. Często dobrym rozwiązaniem jest petycja. Jednak jak się do tego zabrać?
Najpierw musimy oczywiście napisać odpowiednią treść dokumentu, pod którym będziemy zbierać konkretną ilość podpisów. Jednak właśnie zebranie podpisów jest najtrudniejszym elementem całego przedsięwzięcia. Ale pamiętajmy, że nie ma rzeczy niemożliwych!
Zwołajmy większą ekipę – przyjaciół, znajomych, rodzinę. Niech więcej osób zbiera podpisy. Następnie podzielmy miasto na obszary i dla każdego wyznaczmy jeden, konkretny, na którym ma się poruszać. Koszmarem jest sytuacja, w której wchodzimy sobie na teren i pukamy po raz trzeci do tych samych drzwi.
Wykorzystajmy też elementy psychologii – zorientujmy się, gdzie mieszkają babcie, które ulitują się nad biedną słodką dziewczynką zbierającą podpisy, a gdzie lepiej wysłać naszego kolegę punka, który może wśród młodych wywołać wrażenie ‘swego’.
Zbieranie podpisów nie jest rzeczą trudną jeśli wszyscy potraktujemy ją poważnie i przygotujemy odpowiedni plan działania. Bo każdy może zmieniać świat – nawet ty i ja!